Commença jogar
sierpień 24, 2006
Pedra Furada, Citade Baixa. Jestesmy. Wszystko tak jak Max mowil, a jednoczesnie inne niz ktokolwiek sobie wyobrazal. Ale po kolei.
Droga do Frankfurtu zajela nam ca 9-10 godzin. Wiekszosc przespalismy wiec szybko minelo. Autostrada zasuwalismy non stop, wiec wyszlo na to ze o 4 rano bylismy juz na lotnisku i nie mielismy co ze soba zrobic, bo lot o 10:15. No i oczywiscie musialem cos zbroic, zeby nie bylo nudno. Cashmachine Deutche Banku zjadl mi karte do bankomatu (bo zawiesil sie WINDOWS !!!!! asghahaha), no ale zastrzeglem karte i luz, mam druga, VISA Elektron mbanku tez jest tutaj honorowana.
O 8 rano uczylismy Edyty jak sie pije browarka od rana na lotnisku (ktore nam postawila:) I juz miala tytke :D Zarcie na lotnisku odradzamy. Drogie i nie tego.
Lot. No wiec niestety w linii Kondor nie ma na wyposazeniu klasy Economic foteli z Playstation (Marek narobiles mi nadziei!). A w ogole latanie fajna rzecz i na starcie bylismy poszczani z emocji, Patryk i ja przyklejeni do szyby ogladalismy krajobraz polowy Europy, Afryki, Ocean, wybrzeze Brazylii z loty ptaka (Kuraka). Ed miala fotel w srodku… Po 11 godzinach wyladowalismy szczesliwie w Salvadorze.
Odebral nas Piotrek (Pedro – Nico) z Professorem Arrois. Mega Kaban, pokazemy na zdjeciach. Jechalismy mega fura ktora nie dala rady naszym ciezarom i jedno kolo rypalo caly czas o podwozie. Edyta jechala na szczycie gory z nas dwoch i bagazy, oparta o fotele kierowcy (Ryzego). Widok bycmoze niedzisiejszy, ale na pewno nie w Brazylii, bo nikt na ulicy nie zwracal szczegolnej uwagi.
Zmeczeni na maxa, po dwudziestu paru godzinach podrozy, okazyjnego snu na siedzaco i pozywieni jedynie “posilkami” z samolotu zachcialo nam sie na trening. Akademia Tamarinda jest 20m od mieszkania w ktorym zladowalismy. Boze jaki klimat :) Powtorze po wszystkich co byli w Brazylii. Ciezko to opisac. Edyta z zacisnetymi zebami przecwiczyla sumiennie trening z Formado Tiririca. Pod koniec przyszedl Franek Tamarindo, zeby poprowadzic zaawansowanych. Jest inny niz w Polsce, bardzo wyluzowany, ciagle sie cieszy i krzyczy. Zapuszcil wlosy. Niestety ja dalem rady tylko do polowy treningu, bo po silowce na rozgrzewce (pol treningu) zakrecilo mi sie w glowie i zebralo sie na belcika :) Podroz i zmiana czasu zrobila swoje. W Polsce bylaby to ok. 2 w nocy. Patryszja zrobila caly trening i dostal w oko martelo od Tiririca, siedzi teraz z limem (i bananem na twarzy).
Wszyscy sa tutaj zajebiscie otwarci, serdeczni i weseli. Maja muito axe. Wszyscy chca nas poznac, przedstawic sie, wpierdolic nam w jogo. W capo sa przejebani, kopia i poruszaja sie bardzo szybko i technicznie. Na treningu nie ma tak duzo osob jak u nas, ale i tak jest pelna akademia. Trening jak tylko moga to ogladaja ludzie z dzielnicy i w polaczeniu z energia cwiczacych jest takie AXE! TAKIE! (wszyscy krzycza, podniecaja sie treningiem i gra)
Wieczorem, po wszystkim pogadalismy z Frankiem, przekazalismy mu prezenty. Potem poszlismy w czworke (my i Piotrek) na piwo do jednego baru (a jest ich tu pelno na kazdym kroku). Piwo podaje sie jedno na stol i rozlewa w malych szklaneczkach. Jest slabsze, ale pieknie wchodzi po treningu. Na przekaske wzielismy malze. Dwa tuziny, ot tak :D Swiezutkie owoce moza sa tutaj normalka. Kosztuja pare reali. Muito bom!
Zrobilismy pare zdjec z okolicy.
sierpień 24, 2006 at 3:06 pm
loooo ;] no nie wytrzymam…..ogolnie widac ze jest po prostu Muito Bem Amigos! dajcie popalic Brazylijczykom! ;D
sierpień 24, 2006 at 5:35 pm
no nie powiem jak to czytam to jeszcze bardziej im zazdroszcze:)Ed jak wroci to zamiast kawy na śniadanie bedzie piwo piła:)prawdidłowo;)ja tam chce byc!!!!!!!!
sierpień 24, 2006 at 6:50 pm
Heh niech wam tam do dupy nakopią :P pozdrowienia dla wszystkich :) kurde ja też chce :)
sierpień 24, 2006 at 7:24 pm
jednym tchem przeczytalam … ! musi byc niesamowicie. tylko pozazdroscic;) pozdrowienia
sierpień 24, 2006 at 9:48 pm
spoko Patryk nie twoj pierwszy i ostatni :) hehe :D trzymajcie sie…pamietajcie o zooolwiach,ostroznie na plazy i patrzec gdzie rozkladacie recznikiii hehe :D pozdro
sierpień 24, 2006 at 10:46 pm
Heh, nic tylko zazdroscic :) Nie dajcie sie mocno polamac :P
sierpień 24, 2006 at 10:56 pm
::):):)))):::::))))))))):::::):):):):):):):):)muito axe na terra do brasil irmaos
sierpień 24, 2006 at 11:30 pm
Ajjjjx…. super tam macie=]
ja niedlugo zaczne odkladac kase na Brazylie… niestety jak mi sie uda uzbierac co potrzebuje to i tak pewnie nie bede mogla pojechac tam do naszych… ehhh… chyba, ze jakos za rok z naszymi sie zabiore =]
sierpień 25, 2006 at 1:33 pm
uuuuu …. jak to czytam, bo wymiękam ;P
Pokażcie im klasę z Polski :)
i przywieście trochę tej Brazyli do nas … Pozdrówka
sierpień 25, 2006 at 1:35 pm
ups … ź (rzecz jasna) :P
sierpień 25, 2006 at 1:50 pm
Edas!!! głowa do góry, cycki do przodu ;) pamietaj, ze reprezentujesz polskie kobiety, hehehe ;p buziaki dla Ciebie babeczko
sierpień 25, 2006 at 10:48 pm
!!!!!!!!!!!! Ja nie dalam tego powyzszego opisu !!!!!!!!!! Sorki Dziambol, ale ktos sie za mnie podszywa.
sierpień 26, 2006 at 1:50 pm
ale Dziambolku kochanie Ty i owoce morza??!? ;D :*
sierpień 26, 2006 at 10:18 pm
jakis Pedał Się za mnie Podszywa !!!! Komu zajebać !! Dziambol nie bądz na mnie zły ! zrobie Ci pałke jak wrócisz !
sierpień 28, 2006 at 5:10 pm
“Wszyscy sa tutaj zajebiscie otwarci, serdeczni i weseli. Maja muito axe. Wszyscy chca nas poznac, przedstawic sie, wpierdolic nam w jogo.” dobre dobre :D