Vivo devagar, jogar rapido
sierpień 28, 2006
W piatek po ostatnim wpisie poszlismy na pierwsza Roda.
Capoeira tutaj jest bardzo wazna, roda jest wydarzeniem tygodnia, wzbudza zainteresowanie wszystich capoeiristas. Jak na swieto przystalo jest bardzo uroczysta, Wszyscy ubrani na bialo. Na Pedra Furada rodas najczesciej prowadzi Tamarindo. Tym razem z Professores byl tez Arrois.
Kilka dni minelo zanim nasze emocje zdarzyly opasc. Gra tutaj staje sie szybka jak cholera. Wszyscy sa bardzo przebiegli i sprawni. Dla nas wyzwaniem byli mlodzi – Rapico, Tiririca, Limo i Estagiarios ktorych imion jeszcze nie zdarzylismy zapamietac. Gralismy pare razy, Tamarindo na koniec roda pochwalil nas za to. Ja odnioslem wrazenie, ze moglismy wiecej… Powstrzymywalo nas nieznacznie to co widzielismy w srodku. Nie chodzi o strach – Paralizowal nasz szok, bo takiego Axe nigdy do tej pory nie widzielismy. Szczerze mowiac uwazam, ze to jest brazylijska sztuka i nie wiem czy kiedys osiagniemy ta swobode w grze co oni. Wzbudzili jednak w nas bardzo duzo zapalu.
Ich jogo z nami bylo dosc ostrozne. Zarowno ja i Patryk musielismy grac na pelnej parze, aby dotrzymac kroku. Oni jeszcze nas sprawdzali. Patryk stawil czola Prof. Arrois. Nie dal sie zastraszyc tym przesilnym Martelos. Ja sprobowalem zagrac z Tiririca (siostrzencem Tamarinda). Franek nie gral. Prowadzil Roda. Spiewal jak nikt inny. Edyta byla w duzym szoku, bo nigdy wczesniej go nie slyszala.
Sobote spedzilismy na plazy. Patryk i ja duzo czasu spedzamy w wodzie. Zabawa z falami jest przednia. Woda cieplutka. Atrakcja takiego pobytu sa akrobacje jakimi popisuja sie chlopaki. No nie pogadacie. Oni robia takie rzeczy!… Kilka razy zbieralismy szczene z piasku :) Co na przyklad ? Podwojne salto do przodu, Salto ze sruba 720 (tak – slownie dwa obroty), serie przeszybkich salt na przemian z flikflakami zakonczone roznymi kosmosami. Jednym z przodujacych w tej zabawie kolesi jest Rapico. Strasznie sie podnieca, drze ryja (doslownie:) przy kazdej akcji, po czym chwyta berimbau gra sobie, zbiera axe minutke po czym kreci taka akcje, ze glowa mala. Akrobacje cwicza tu juz jako male dzieci (i tak zostawiaja nas daleko w tyle).
W sobote o 16 odbyla sie ‘aula’ z Mestre Zambi. Rozgrzewka przy Andrea Boccelli ma klimat :). Jak zwykle bylo duzo tlumaczone. Tematem zajec byla garda. Zjeberek przyjal niemiec Grad. Macaco. Straszna pojechanka. Niestety dostalo sie tez Patryszji (zapomnial sie i zgarnal escorao wysokie, z reszta w to samo oko co ostatnio). Chwile potem byla troca i Estagiario Cabelo przyjal bardzo duzo technicznych kopniec. Patryk mnie zaskoczyl, bo moim zdaniem kopal najbrutalniej, i najcelniej ze wszystkich. Brazylijczyk byl troche przestraszony w pewnym momencie.
Na koniec treningu Mestre zrobil bieg po dzielnicy. Krotki bieg zaowocowal tym, ze Tamarindo smial sie wieczorem, ze ktos mu mowil, ze widzial biegajace kawalki papieru (jestesmy bialasy:).
Pokazal nam tez pewna brazylijska gre z kieliszkami, ktora sie dla mnie slabo skonczyla. Franek jest malandro, bo to my mielismy jego upic…
W niedziele na Pedra Furada nie ma treningow, jest odpoczynek. Nie ma za bardzo o czym pisac, moze poza tutejszymi specjalami. Juz wiemy, ze bedzie nam bardzo brakowac tutejszej kuchni. Jedlismy juz rozne dania i zawsze sa przepyszne i syte. Mukeki, krewetki,malze,kraby, nawet kurczaki sa tak przyrzadzane, ze niebo w gebie. Druga rzecz to niesamowite soki, w cenie ca 3 zl. I lody.W barze Acai na Pedra Furada mozna siedziec cale dnie. Na plazy chodza kolesie z roznymi smakolykami. Wszystko jest dobre, moze poza Acaraje. Taki hamburger z krewetkami i dziwna mazia. O ile pieniadze nam sie nie skoncza szybko, to mozliwe, ze do Polski wrocimy troche okraglejsi :)


sierpień 29, 2006 at 10:23 am
dzieki rasp, ze to prowadzisz
pozdr!!!
sierpień 30, 2006 at 10:09 pm
fajna fotka:)moj byczku